Agresja Komunikacja Lęk Z psem na codzień

W tym tygodniu na Instagramie zadaliśmy Wam pytanie, które wywołało naprawdę duże zainteresowanie. Cytat brzmiał:

„Czytałam też ostatnio książkę, w której autor napisał, że jeżeli nie pracowałeś/aś z psem, który MUSIAŁ mieć na sobie kaganiec, to nie pracowałeś/aś z psem agresywnym.”

Temat poruszył wielu z Was. Pisaliście nie tylko w okienku odpowiedzi, ale wysłaliście nam także sporą ilość wiadomości prywatnych. To pokazuje, że sprawa budzi emocje i jest ważna. Dlatego chciałem odnieść się do tego wątku szerzej i podzielić się kilkoma refleksjami.

Kiedy umawiam się na spotkanie z psem, który realnie może mi zrobić krzywdę, zawsze biorę pod uwagę kilka kwestii.

Pierwsza to miejsce spotkania. Z mojego doświadczenia do pogryzień behawiorystów najczęściej dochodzi w miejscu zamieszkania klienta. To przestrzeń, w której pies ma utarte ścieżki zachowań, a dodatkowo ciasnota i zamknięcie mogą sprzyjać agresji. Dlatego zdecydowanie wolę takie ryzyko zminimalizować w inny sposób.

Gdy pies może mnie lub kogoś skrzywdzić, wybieram warunki zapoznania, które sprzyjają regulowaniu emocji. Jak mantrę powtarzam, że układ nerwowy psa dostrajał się w procesie ewolucji do środowiska naturalnego, dlatego to właśnie ono tak sprzyja regulowaniu emocji. Pies nie uczył się odzyskiwać równowagi w zamkniętych czterech ścianach, tylko w kontakcie z naturą – z przestrzenią, zapachami, możliwością wyboru i eksploracji.

Spotkanie w miejscu, gdzie pies może zająć się węszeniem, rewirowaniem i eksploracją, gdzie może zanurzyć się w świat zapachów innych zwierząt, działa jak naturalny regulator. Węszenie obniża napięcie, łagodzi stres, zmniejsza poczucie zagrożenia i pomaga psu odzyskać równowagę emocjonalną. To wprost przekłada się na pracę układu nerwowego, który zamiast wchodzić w stan pobudzenia, zaczyna przechodzić w tryb wyciszenia i regeneracji. Dzięki temu ryzyko pogryzień automatycznie spada.

Dlatego tak lubię zaczynać w przestrzeniach zielonych, spokojnych miejscach: park, łąki, lasy, moje place szkoleniowe. A co do bezpieczeństwa – w takich warunkach smycz może wystarczyć, ale oczywiście wszystko należy dopasować do konkretnego psa.

Pies jako drapieżnik bardzo intensywnie korzysta z pyska, żeby lepiej radzić sobie w sytuacjach trudnych. Możliwość noszenia czegoś, żucia, lizania, patroszenia, podnoszenia, podrzucania – to tylko niektóre czynności, w których używanie pyska jest niezwykle pomocne. Dlatego jeśli tylko mogę, wolę pomagać psu w regulowaniu emocji właśnie poprzez pysk.

Poza tym chcę zobaczyć, czy i jak pies korzysta z tego narzędzia. Podczas kursu dla behawiorystów wspólnie z moimi uczniami prowadziliśmy przypadek psa, którego problemem była agresja wobec obcych. Odkryliśmy, że bardzo ważną strategią regulacji emocji było dla niego noszenie przedmiotów.

Kiedy daliśmy mu możliwość noszenia piłki-żujki (miękka gumowa piłka, którą pies może jednocześnie żuć), nagle zobaczyliśmy ogromną zmianę. Pies mógł bez smyczy swobodnie poruszać się wśród obcych ludzi z rozluźnionym ciałem i bez intencji agresywnych. Wiedziałem, że to dobra droga.

Jednocześnie wiedziałem też, że z punktu widzenia bezpieczeństwa innych ludzi opiekun zakładał psu kaganiec na spacery. I to była ważna potrzeba opiekuna. Szukaliśmy więc odpowiedniego balansu. Stopniowo było coraz więcej zaufania do psa, coraz więcej pokazywania mu, że ma strategie, a coraz mniej kagańca. To proces, który musi trwać, ale to świetny przykład, jak kaganiec może ograniczać korzystanie ze strategii radzenia sobie i redukowania napięcia. W tym przypadku wręcz wzmagał agresję, bo zwiększał napięcie, którego pies nie umiał inaczej rozcieńczyć.

Żeby była jasność – nie neguję kagańca. Stosuję go i uważam, że jest ważnym narzędziem, ale nie najważniejszym. W pewnych sytuacjach pomaga zadbać o bezpieczeństwo i uniemożliwia pogryzienie, ale równocześnie staram się szukać okazji do jego zdjęcia. Chcę wtedy zobaczyć, jak pies radzi sobie inaczej, jakie strategie wybiera.

Bo to właśnie strategie są dla mnie kluczowe w pracy z psem agresywnym. Rozwiązywanie problemów z agresją to w dużej mierze nauka alternatyw. Pokazanie psu, że może wybrać inną drogę niż agresja. Bo agresja to także strategia radzenia sobie z zagrożeniem. Jeśli pies nie zna niczego poza nią, to sięga wyłącznie po ten jeden wzorzec zachowania.

Dlatego tak ważne jest, żeby pies miał do dyspozycji cały wachlarz możliwości. Wtedy w sytuacji trudnej ma z czego innego skorzystać.

Od lat uczę opiekunów i trenerów, że agresja to strategia jak każda inna – tyle że niebezpieczna. Siłą rzeczy kluczowe staje się pokazanie psu innych rozwiązań. Na moim kursie Terapia Psów Agresywnych dzielę się dokładnie tym procesem – jak strategie odkrywać, jak je wzmacniać i jak dawać psu alternatywę. Teraz kurs jest jeszcze w promocyjnej cenie, do 15 września.

Z zaburzeniami mamy do czynienia właśnie wtedy, gdy jedyną strategią psa staje się agresja.

Podziel się Facebook